ZNAJDŹ WETERYNARZA

piątek, 22 Marzec 2019 Wersja beta
Zobacz:
stomatologianews

Psychologia zwierząt – cz. VIII. Spokój wewnętrzny

Złe wspomnienia z życia konia są najczęstszym powodem zgłaszania się właścicieli z prośbą o pomoc behawioralną do mojej praktyki. Konie odbierają każde, nawet niemniejsze, niemiłe doświadczenie jako zagrożenie ich życia. Taki stan sfery mentalnej leży w podłożu behawioralnym tych zwierząt ukształtowanym przez ewolucję. To właśnie ta wrodzona nieufność względem nieznanego dała szansę na przetrwanie gatunku. Złe doświadczenie pozostaje w pamięci konia do końca życia.

Najczęściej zgłaszanym problemem u koni zakupionych w dorosłym wieku jest strach powstały na skutek nieodpowiedniego szkolenia z zastosowaniem przemocy. Jeżeli nie znamy przyczyny strachu, należy w pierwszej kolejności bardzo dokładnie zbadać konia behawioralnie, aby znaleźć miejsca ciała, w których jest szczególnie wrażliwy na dotyk.

Szukamy rzeczy wywołujących strach, poczynając od tych, które znajdują się w najbliższym otoczeniu konia, z którymi styka się najczęściej. Czynimy tak, ponieważ najczęściej rzecz, którą koń zna, używana w sposób bezstresowy, zastosowana w inny sposób lub eksponowana pod innym kątem widzenia czy z innej strony zwierzęcia wywołuje strach. Rzecz, na którą koń wcześniej nie zwrócił uwagi, gdy ją zauważy, wywołuje obawę i kaskadę zachowań powiązanych ze strachem. Podejmując działania naprawcze, musimy, używając jak największej liczby kombinacji, eksponować konia na przedmiot wywołujący strach i w ten sposób zdobyć informację o głównym czynniku go powodującym. Często ustalenie konkretnej przyczyny u konia nabytego, o nieznanej historii życiowej, jest trudne, a nawet niemożliwe. Jednak spokojna, rytmiczna desensytyzacja po czasie przynosi efekty.

Podobnie dzieje się, gdy podejmujemy próbę wejścia do boksu konia w stajni. Gdy zna on człowieka, który wchodzi do jego domu zawsze w ten sam sposób i nie miał przed tym wejściem niemiłych przeżyć, koń jest spokojny i bez problemu pozwala na działania człowieka. Natomiast gdy człowiek przed wejściem do konia miał stresującą sytuację osobistą, jest z jakiegoś powodu podenerwowany lub wchodzi w sposób nietypowy, nieznany zwierzęciu, może ono zareagować gwałtownie lub ustawić się w kierunku wchodzącego tyłem. Sytuacja taka jest niebezpieczna, ponieważ koń może podjąć wrodzone zachowania, gdyż nie zastanawia się nad przyczyną złego samopoczucia człowieka, nie rozumie jego napięcia i może kopnąć lub uniemożliwić jakiekolwiek działania intruza.

Wchodząc do boksu konia, po otwarciu drzwi należy stanąć spokojnie przed wejściem, po chwili wyciągnąć od dołu rękę zewnętrzną częścią dłoni ustawioną w kierunku konia i bacznie obserwować zwierzę, nie patrząc mu w oczy (patrzenie w oczy jest oznaką agresji). Koń powinien trzymać głowę opuszczoną, stać przodem lub bokiem do wchodzącego, a najlepiej gdy dotknie rękę człowieka nosem. Jeżeli tak się stanie, możemy spokojnymi ruchami przystąpić do realizacji celu będącego powodem wizyty w „domu konia”.

Kolejnym poważnym problemem, z jakim zgłaszają się właściciele, jest trudność w określeniu bodźców wyzwalających sytuację stresową, objawiającą się gwałtowną reakcją konia.

PRZYKŁAD I: PRZYPADEK LĘKU NABYTEGO

Koń polski zimnokrwisty, gniady wałach, w wieku 15 lat, kupiony przez właścicielkę bryczki od handlarza z Bodzentyna, który twierdził, że koń pochodzi od prywatnego właściciela mieszkającego w Górach Świętokrzyskich.

Koń o bardzo dobrych cechach behawioralnych, spokojny, podległy człowiekowi, bez zastrzeżeń. Pozwalał nowej właścicielce zaprzęgać się do bryczki, ciągnął bryczkę w terenie leśnym i po polnych drogach. Problem pojawiał się, gdy właścicielka wyjeżdżała bryczką na drogi, po których poruszały się samochody. Koń wpadał w panikę, uciekając z drogi, gdy pojawił się za nim pojazd. Na początku właścicielka myślała, że jest to reakcja na każdy pojazd, ponieważ gdy zwierzę zareagowało w ten sposób po raz pierwszy, bała się jeździć po drogach publicznych. Potem spróbowała jeszcze kilka razy. Koń reagował tak samo jak za pierwszym razem. Zauważyła jednak, że zwierzę reaguje tylko na konkretny typ pojazdu – samochody w kolorze białym i z silnikami wysokoprężnymi.

Po sprawdzeniu starych rejestrów wizyt u koni znalazłem wpisy z wypadku drogowego sprzed 11 lat, w którym uczestniczył podobny koń. W tamtych czasach w Górach Świętokrzyskich czipowane konie były rzadkością, dlatego identyfikacja była utrudniona. Jednak po sprawdzeniu historii życia konia okazało się, że gdy miał 4 lata, wioząc w wozie konnym deski budowlane, został uderzony w tył wozu przez samochód dostawczy w kolorze białym z silnikiem wysokoprężnym. Deski z burt wozu wbiły się na głębokość ok. 1 metra w zad konia. Koń był operowany i leczony przez dwa miesiące w mojej praktyce weterynaryjnej, z pomyślnym efektem. Ponieważ nowa właścicielka problemy z zachowaniem zauważyła w okresie zimowym, kiedy ślady powypadkowe i pooperacyjne były niewidoczne, nie wykryliśmy problemu. Koń nie miał żadnych zaburzeń chodu.

Podjęliśmy wyzwanie odwrażliwienia konia na najazd bezkolizyjny przez pojazd biały ze wspomnianym rodzajem silnika od tyłu bryczki w warunkach niekomunikacyjnych. Ponieważ w trakcie wypadku koń szedł stępem, zaleciłem powolne zbliżanie się testowym samochodem do ciągniętej przez niego bryczki na odległość doświadczalnie ustaloną za graniczną, gdy koń był w kłusie. Reakcja za każdym razem była mniejsza. Pracowaliśmy wiele godzin, prowadząc samochód coraz bliżej pojazdu konnego. Granica reakcji malała, aż sytuacja przestała interesować konia. Potem zrobiliśmy czterodniową przerwę i przy kolejnym ćwiczeniu okazało się, że koń ponownie reagował w sposób niepożądany, jednak siła reakcji, odległość pojazdu od bryczki, jak i jej omijanie były znacznie mniejsze niż pierwszego dnia ćwiczeń odwrażliwiających. Prowadziliśmy nasze czynności w tym dniu aż do momentu braku reakcji ze strony konia. Czas tej pracy wynosił już tylko ok. ¼ czasu potrzebnego do tożsamej reakcji z początku naszych działań.

Po kolejnych 4 dniach koń nie reagował na działania pojazdu samochodowego i zaczęliśmy z powodzeniem spowalniać jego ruch do takiego, jaki miał w momencie młodzieńczym. Reakcja niepożądana nie występowała. Do dnia dzisiejszego nie ma reakcji negatywnej konia na drogach publicznych [2]. Nie możemy jednak wykluczyć, że koń jest w 100% pozbawiony opisanej reakcji. Zawsze może ona wystąpić.

Opisany przypadek dowodzi, że traumatyczne doznanie z przeszłości jest możliwe do rozpoznania i odwrażliwienia. Jednak nie zawsze udaje się wykryć przyczynę lęku. Konie potrafią reagować strachem na bardzo drobne wrażenia zmysłowe, niedostępne dla ludzkich zmysłów. Wtedy trudność jest spotęgowana. W takich sytuacjach należy prowadzić trening odwrażliwiania na różne bodźce.

Ludzie od dawna wiedzieli, że konie są niesłychanie wrażliwe i błyskawicznie reagują na stresor. Zdecydowana większość porad behawioralnych, jakich autor udzielał właścicielom koni w swojej 29-letniej praktyce, dotyczyła reakcji niepożądanych, wywoływanych strachem z powodu złych wspomnień. Jeżeli właściciele wiedzą, co wywołuje niepożądaną reakcję, problem udaje się rozwiązać.

Konie, które reagują gwałtownie na bodźce zewnętrzne, nie mogą być używane do pracy z dziećmi i osobami niepełnosprawnymi, gdyż mogą stanowić niebezpieczeństwo.

SYGNAŁY I REAKCJE

Wspomnienie wywołujące strach może mieć różne przyczyny. Może ono wynikać z przeżytych przez konia nieprzyjemnych doznań z przeszłości oraz wprowadzenia czegoś nowego, z czym się dotychczas nie spotkał. Trzeba zapobiegać powstawaniu złych wspomnień, ponieważ gdy już powstaną, to trudno jest się ich pozbyć. Złe pierwsze doświadczenie zaowocuje przykrą reakcją na podobny bodziec w przyszłości, często w najmniej spodziewanej sytuacji. Częstą niepożądaną reakcją na bodźce niemiłe dla konia jest niechęć do wędzidłowania. W takich sytuacjach nie należy stosować wędzideł. Koń, który nie jest zmuszany do tolerancji niemiłych rzeczy, będzie lepiej bez nich pracował i będzie bezpieczniejszy dla jeźdźca. Podobnie jest w przypadku stosowania siodła w różnych typach chodu u konia. Inaczej siodło z jeźdźcem odczuwa koń w stępie, kłusie czy galopie. Reakcje przy zmianie rytmu jazdy mogą być różne. Podobnie sytuacja może się kształtować przy zmianie siodła.

Rozpoznawanie psychicznych i behawioralnych sygnałów strachu u konia jest rzeczą bardzo ważną. Przestraszony koń porusza ogonem. Im bardziej się boi, tym szybciej nim porusza. Kolejnymi sygnałami są: pocenie się przy niewielkim wysiłku, wysoko podniesiona głowa, napięcie mięśni szyi i grzbietu, drżenia mięśniowe. Bardzo wystraszony koń wytrzeszcza oczy i pokazuje białka. Jeżeli w trakcie nauki koń zaczyna szybko machać ogonem, należy cofnąć bodziec wyzwalający lub zmniejszyć jego oddziaływanie na zwierzę, a gdy to nie przynosi skutku, przekierować jego uwagę na bodziec niewywołujący strachu. Wprowadzając bodźce niemiłe dla zwierzęcia, należy wykonywać tę czynność spokojnie, cofając bodziec, gdy powoduje napięcie spowodowane stresem, i ponownie powracać z bodźcem niemiłym. Należy wykonywać to rytmicznie, z częstotliwością dającą zwierzęciu czas na przemyślenie sytuacji [3].

Diagnostyka problemów z zachowaniem koni musi uwzględniać odróżnianie strachu od bólu. Brak oddzielenia klinicznego tych dwóch spraw nie daje podstaw do działań behawioralnych, gdyż ból u zwierzęcia wywołuje strach i jest jednym z najsilniejszych przyczyn nieprawidłowego, strachliwego zachowania. Nie wolno podejmować terapii behawioralnej koni bez wykluczenia chorób somatycznych. Kolejnymi czynnikami, jakie należy wziąć pod uwagę przed rozpoczęciem terapii behawioralnej, są: sprzęt, otoczenie, personel obsługujący konie i żywienie. Jeżeli wyeliminujemy te czynniki, możemy uznać, że problemy z zachowaniem są najprawdopodobniej wywołane przez strach.

NAUKA BRAKU REAKCJI NA STRACH

Aby zmniejszyć odczuwany przez konia strach, należy w pierwszej kolejności spowodować, by nie rozwinęły się związane z nim wspomnienia. U konia i wszystkich ssaków (w tym ludzi) mają one charakter stały. Czasami udaje się wygasić strach, jednak wygaszenie nie jest tym samym co zapomnienie. Wygaszanie wiąże się z nauką nowych rzeczy, czyli uruchamianiem pożądanych emocji szukania, do których zwierzę dąży, gdy są one dla niego przyjemne lub gdy wywołują mniejsze napięcie emocjonalne niż zapamiętane złe. Należy jednak pamiętać, że koń złych wspomnień nie zapomina. Jeżeli mamy pewność, że określone wspomnienie może wywołać niepożądaną reakcję, to nagłe wystąpienie bodźca wyzwalającego to wspomnienie jest niebezpieczne, jednak przewidywalne. Gorsza jest sytuacja, gdy nie znamy bodźca wyzwalającego ani przyczyny strachu.

Aby wygasić strach u konia, należy go powoli oswajać z bodźcami wyzwalającymi małymi dawkami, dając mu po każdym przyłożeniu bodźca czas na przemyślenie (by doszedł do wniosku, że „to było straszne, ale nic mi się nie stało, to może nie jest takie straszne”). Jeżeli koń boi się strzykawki, należy mu pewnym ruchem położyć strzykawkę na szyi i po chwili odstawić tak, aby widział trzymaną w dłoni strzykawkę, i dać mu kilka sekund na przemyślenie. Czynność tę należy powtórzyć kilkukrotnie z obu stron konia, aż do ustąpienia napięcia związanego ze strachem. Czynność ta, nawet u koni bardzo strachliwych, daje rezultaty już po 3-6 minutach. Koń nie reaguje na ukłucie igłą, zdeponowanie leku nie robi na pacjencie wrażenia.

Drugą propozycją jest poddanie konia przeciwwarunkowaniu, w którym utożsamiamy bodziec wyzwalający strach z czymś przyjemnym. Autor nie proponuje jej jednak lekarzom weterynarii ze względu na małą przydatność i powolne efekty.

Musimy pamiętać, że wygaszanie strachu u konia jest znacznie trudniejsze niż u człowieka, a często niestety nie udaje się tego zrobić, szczególnie u koni ras lekkich, np. arabów, które są bardziej podatne na strach niż rasy mniej zmodyfikowane przez człowieka.

Konie są zwierzętami stadnymi, mają bardzo duże wewnątrzgatunkowe potrzeby społeczne. Nie wolno ich trzymać ciągle w zamkniętych boksach ani też w samotności. Jeżeli koń musi być sam, to należy mu zapewnić lustro, tak aby mógł patrzeć na swoje odbicie [5]. Gdy nie zagwarantuje mu się tej podstawowej potrzeby, można wywołać u niego niepożądane stereotypy. Przebywając w boksach, w stajniach konie nie mogą wykonywać wielu czynności, które są dla nich naturalne (np. wzajemna pielęgnacja, możliwość chodzenia wg ustalonych swoiście dla gatunku zasad itd.) i wywołują u nich stan spokoju wewnętrznego. Pozbawienie ich tej możliwości powoduje wzmożenie pracy serca, napięcia mięśniowego, niepokój, a utrzymywanie takiego stanu przez długi czas ma bardzo znaczący wpływ na stan psychiczny, uwalniane są wówczas negatywne czynniki związane z permanentnym stresem. Spada odporność na choroby, chęć do pracy, wzmaga się drażliwość i płochliwość. Boksy powinny być tak zbudowane, aby konie mogły się dotykać. Dotyk jest niezbędnym elementem życia tego gatunku, jest pierwszą pozytywną formą kontaktu z matką bezpośrednio po urodzeniu [7]. Prawidłowe regulacje życia społecznego koni są ważne przy treningu i w jeździectwie.

PRZYKŁAD II

W jednym z badań porównano ogiery, które wychowywały się pojedynczo, z tymi, które trzymano przez dwa lata w grupach złożonych z trzech osobników. Te drugie łatwiej poddawały się treningowi i rzadziej gryzły i kopały trenerów [6].

Najważniejszą zasadą w pracy z koniem jest konieczność panowania człowieka nad swoimi emocjami. Koń wyczuwa emocje błyskawicznie i te negatywne potęgują trudności w pracy z nim z powodu narastania poziomu strachu (fot. 3).

Złość człowieka jest dla konia czymś gwałtownym, co odbiera jako zagrożenie. W drodze ewolucji koń uciekał błyskawicznie od wzbudzonego emocjonalnie drapieżnika, nie analizował przyczyny złości, kwalifikował ją jednoznacznie jako zagrożenie życia. Dlatego jeżeli człowiek chce osiągnąć sukces w pracy z koniem, musi panować nad swoimi emocjami. Jeśli reakcja konia na nasze działania jest podszyta napięciem mięśniowym, machaniem ogonem, unoszeniem szyi do góry, wytrzeszczem oczu (fot. 3), gwałtownymi ruchami odsuwania się od człowieka, ucieczką z uniesioną i napiętą szyją (fot. 4) czy kopaniem lub szarżą na człowieka, należy odpowiednio gwałtownie zareagować przeciwstawnie, po czym natychmiast musi nastąpić spadek napięcia emocjonalnego u człowieka.

Napięcie należy dawkować w sposób dostosowany do reakcji konia, aż do momentu uzyskania akceptacji naszych działań, do stopnia, w którym koń będzie chciał sam z nami współpracować. Będzie miał spokojną, nienapiętą, opuszczoną w dół szyję, nie będzie uciekał, będzie podążał za człowiekiem (fot. 5).

Jeżeli taki stan nie nastąpi, reakcje stresowe u konia będą się wzmagały, co prawdopodobnie spowoduje brak możliwości dalszej pracy. Ta sytuacja jest trudna do opisania. Aby ją zrozumieć, trzeba na ćwiczeniach praktycznych doświadczyć całej sytuacji: od odrzucenia przez konia działań ludzkich do ich akceptacji i wyboru człowieka jako swojego przewodnika [4].

Aby doszło do „połączenia konia z człowiekiem”, potrzebne są umiejętności odbioru wyjątkowo subtelnych sygnałów zmysłowych wysyłanych przez konia w trakcie pracy. Zachowania są związane z różnymi stanami emocjonalnymi stymulowanymi przez obecność i działanie człowieka w obrębie strefy prywatnej konia. Muszą one być bardzo precyzyjne, tak aby dały możliwość zauważenia sygnałów zwiastujących chęć współpracy konia z człowiekiem. W przypadku gdy takie zachowanie zostanie zaobserwowane, musi być połączone w możliwie jak najkrótszym czasie z nagrodą w postaci zaprzestania działań, zmuszającą konia do podjęcia negocjacji, skutkującą akceptacją człowieka. Reakcja taka musi być natychmiastowa (maksymalnie w ciągu 1-2 sekund), nagrodzona usunięciem presji i zaprzestaniem czynności, które doprowadziły wystraszone zwierzę do niepokoju.

Należy pamiętać, że spokój nagradzamy spokojem. Dlatego właśnie powinno się używać warunkowania instrumentalnego z pozytywnym wzmocnieniem. Większość trenerów do niedawna pracowało z końmi, używając wzmocnienia negatywnego. Jednak okazało się, że droga ta nie daje trwałych rezultatów i powoduje, że zwierzę zapamiętuje nieprzyjemne doświadczenia, które mogą być przyczyną niebezpieczeństwa ze strony tego pięknego, ale też szybkiego, dużego i niesamowicie silnego zwierzęcia.

Piśmiennictwo:

1. Henry S., Hemery D., Richard M.A., Hausberger M.: Human-Mare Relationship and Behavioral of Foals toward Humans. „Applied Animal Behavioral Since”
s. 93, nr 3-4 (2005), s.341-362.

2. Cichoń R.: Przychodnia Weterynaryjna DOG, Skarżysko Kamienna, Dokumentacja Weterynaryjna.

3. Bargiełowski B.: Bezpośrednia relacja z koniem. Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej w Poznaniu, wykłady, Poznań, 11.2013.

4. Bargiełowski B., Cichoń R.: Studia Podyplomowe „Psychologia Zwierząt” Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej w Poznaniu, zajęcia praktyczne „Fiord Młodzikowo” 11.2013, 04.2014.

5. McAfee L.M., Mills D.S, Cooper J.J.: . The Use of Mirrors for the Control of Stereotypic Weaving Behaviour in the Stabled Horse. „Applied Animal Bahaviour Science”, 78, nr 2 (2002), s. 159-173.

6. Songdergaard E., Ladewing J.: Group Housing Exerts a Positive Effect on the Behaviour of Young Horses durung Training. „Applied Animal Behaviour Science” 87, nr 1-2 (2004), s. 105-118.

7. Cichoń R.: Behawioryzm zwierząt – cz. VII. „Kto dosiadł konia, dosiadł wiatr…”. „Weterynaria” 5 (2014).

Autor, zdjęcia:
lek. wet. Remigiusz Cichoń, Przychodnia Weterynaryjna DOG, Skarżysko-Kamienna, Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej w Poznaniu – kierownik studiów podyplomowych „Psychologia Zwierząt”
lek. wet. Joanna Modrzyk

Streszczenie:
Koń jest niezwykle wrażliwym zwierzęciem stadnym, o dużych potrzebach kontaktu z innymi przedstawicielami tego gatunku. Podczas pracy z koniem lekarz weterynarii musi zachować podstawowe zasady obchodzenia się z nim zarówno ze względów bezpieczeństwa, jak i dbałości o dobrą kondycję zwierzęcia. Respektując jego sposób patrzenia na świat, możemy nawiązać z nim współpracę.

Słowa kluczowe:
koń, strach, odwrażliwianie, spokój.

 

Przejdź do następnej strony

Nasi klienci