ZNAJDŹ WETERYNARZA

środa, 22 Listopad 2017 Wersja beta
Zobacz:
stomatologianews

Złoto niedźwiedzi czarnych

niedźwiedź1Według założeń tradycyjnej medycyny chińskiej żółć niedźwiedzia jest nieocenionym remedium na: bóle i zawroty głowy, hemoroidy, zapalenie gardła, krótkowzroczność, żółtaczkę i kaca; ma działanie przeciwbólowe, przeciwzapalne, przeciwgorączkowe i przeciwpadaczkowe. Ponadto doskonale „oczyszcza” wątrobę i likwiduje kamienie żółciowe. 

Z tego też powodu, mimo prób zmian przepisów, w Chinach, Birmie, Laosie, Wietnamie i Korei Południowej na „farmach” więzionych jest ponad 12 tysięcy niedźwiedzi „produkujących” żółć – 7 tys. kg rocznie. Chińskie władze uważają to nawet za pewną strategię ochrony niedźwiedzi himalajskich in situ. Gdyby nie katowane w klatkach misie „fermowe”, aby wyprodukować taką ilość żółci, musieliby rokrocznie wybijać 10 000 dzikich osobników, a liczebność tej populacji drastycznie spada i szacowana jest już jedynie na 25 tys. sztuk.

Zdrowotne „usprawiedliwienie” krwawego procederu

Historia wykorzystywania niedźwiedziej żółci w medycynie naturalnej sięga 659 roku, kiedy to Tang Ben Cao opisał jej zastosowanie w „Newly Revised Materia Medica”. Przemysłowe pozyskiwanie tego „surowca” rozpoczęło się jednak dopiero w latach 80. XX wieku, kiedy w Korei Południowej opracowano metodę pozyskiwania żółci in vivo. Do tej pory barbarzyńska procedura doczekała się wielu modyfikacji. Podstawową, najprostszą i obarczoną największą liczbą komplikacji metodą jest utworzenie przetoki perforującej ścianę mięśni brzucha i woreczka żółciowego. Żółć swobodnie wycieka na powierzchnię skóry i tam jest zbierana. Przy okazji wlewa się również do jamy otrzewnej, powoduje przewlekłe zapalenia, uszkodzenia okolicznych narządów i tkanek oraz obezwładniający ból. Sama przetoka, zwykle utrzymywana w warunkach urągających jakimkolwiek zasadom higieny, to szerokie wrota polietiologicznych zakażeń.

Modyfikacją tej metody jest założenie stałego cewnika, umożliwiającego kontrolowane odprowadzanie żółci na zewnątrz. Cewniki są zwykle metalowe. Mogą być zaopatrzone w zawór (przez co żółć pobiera się zwykle 2 razy dziennie) lub wężyk ze zbiorczym workiem. Niedźwiedzie wyposażone w ten drugi zestaw są zakute w pancerz, zwany metal jacket, praktycznie uniemożliwiający im poruszanie się. Inaczej mogłyby uszkodzić worek z cennym surowcem. W tym przypadku straty żółci sączącej się po skórze i do jam ciała są dużo mniejsze.

W celu zminimalizowania ryzyka, że niedźwiedzie wyjmą cewniki albo uszkodzą się w inny sposób (samookaleczanie się jest nagminnym problemem na farmach), zwykle trzymane są w klatkach na tyle ciasnych, by uniemożliwić im nawet najmniejsze ruchy. Dla bezpieczeństwa pracowników wyrywa im się pazury i wybija zęby. Kraty w klatkach, w których są trzymane powodują głębokie owrzodzenia łap. Absolutny bezruch i ogromny ból szybko doprowadzają do ciężkich zwyrodnień układu szkieletowo-mięśniowego.

Według chińskich ekspertów torturowane niedźwiedzie, zwierzęta o zdolnościach intelektualnych porównywalnych z możliwościami trzyletniego dziecka, nie są w stanie odczuwać stresu czy cierpieć z powodu zaburzeń psychicznych. Opisywane przez aktywistów walczących o ich prawa i delegalizację farm, nagminne samookaleczanie się zwierząt lub odmawianie przyjmowania pokarmu aż do śmierci z wycieńczenia to nie są przekonujące dowody, by zaprzestać tego procederu.

Ofiary hodowli i kłusownictwaniedźwiedź2

Pobieranie żółci rozpoczyna się zwykle, gdy zwierze osiągnie 3 rok życia lub ponad 100 kg masy ciała. To również regulują przepisy, choć z pewnością istotniejszą rolę odgrywają prawa rynku. Młodsze zwierzęta są „mniej wydajne”, bardziej podatne na zakażenia i komplikacje, szybciej też umierają.

Niedźwiedzie na fermach żyją 5-6 lat, na wolności ok. 20, w ogrodach zoologicznych ponad 30 lat.Zwierzęta te trafiają na farmy zwykle jako skłusowane w lesie młode. Co prawda proceder ten jest w Chinach zakazany od 1994 roku, w Laosie łapanie i przetrzymywanie dzikich osobników jest sprzeczne z prawem, a w Wietnamie w 2005 roku zdelegalizowano farmy jako takie, ale cena schwytanych w lesie niedźwiadków jest zbyt atrakcyjna, by szukać alternatywy. Niedźwiedzie na farmach rozmnażają się słabo, a generują wysokie koszty. Potencjalne matki muszą chwilowo przestać być eksploatowane, powinny też otrzymywać pasze lepszej jakości. Kojce dla ciężarnych to dodatkowy nakład pracy, pieniędzy i przestrzeni. Wymaga to dużo zachodu, mimo że czarnorynkowa cena młodego waha sie od 180 do 400 dolarów. W kraju, gdzie płaca minimalna wynosi ok. 110 dolarów rocznie (Laos, 2016), chętnych na szukanie niedźwiadków w kurczących się lasach nie brakuje. Tym bardziej że zarówno kłusujący, jak i kupujący są świadomi swej bezkarności.

Żółć na wagę złota?

Twierdzenie, że niedźwiedzia żółć jest na wagę złota, nie jest dużym przekłamaniem. Koncerny farmaceutyczne płacą 24 000 tys. dolarów za 1 litr surowca, by następnie sprzedawać go, często w homeopatycznych stężeniu, w postaci proszków, maści, syropów, nalewek, płatków czy kremów. Można również zaopatrzyć się w cały suszony woreczek żółciowy niedźwiedzia. Żółć i woreczki żółciowe pochodzące od dzikich, odstrzelonych w tym celu niedźwiedzi są uznawane za lepsze, skuteczniejsze.

Według założeń mniej egzotycznej medycyny konwencjonalnej, jeśli cokolwiek ma w niedźwiedziej żółci działać, to kwas ursodeoksycholowy, który faktycznie obniża stężenie triglicerydów we krwi, wydzielanie cholesterolu do żółci oraz jej całkowitą objętość, działa również wspomagająco w leczeniu cholestazy, bez względu na jej etiologię. Niedźwiedzie są jedynymi ssakami potrafiącymi zsyntetyzować ten związek, lecz uzyskanie go w laboratorium od lat nie stanowi wyzwania. Początkowo otrzymywany przy użyciu żółci świń czy krów, obecnie pozyskiwany jest bez jakichkolwiek substratów zwierzęcych w ilościach sięgających 100 000 kg rocznie. Niestety wynalazki amerykańskich koncernów farmaceutycznych nie sprzedają się na rynkach azjatyckich, gdzie moc preparatu wydaje się być wprost proporcjonalna do okrucieństwa jego pozyskania.

niedźwiedź3Farmy niedźwiedzi z założenia miały być złotym środkiem godzącym tak skrajne kwestie jak ochrona dzikich zwierząt zagrożonych wyginięciem i pokrycie zapotrzebowania rynku tradycyjnej medycyny naturalnej. Abstrahując od twierdzeń chińskich ekspertów, zakładających, że dźganie zardzewiałym trokarem przytomnego zwierzęcia jest procedurą bezbolesną, a ciasne klatki i ruszt zamiast podłogi są wystarczającymi warunkami, by zapewnić niedźwiedziom psychiczny i fizyczny komfort – farmy miały zmniejszyć kłusowniczą presję. Utrzymywanie i rozmnażanie niedźwiedzi w niewoli miało ograniczyć polowania i wyłapywanie młodych.

Kilkadziesiąt lat później statystyki nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Niedźwiedzie w niewoli rozmnażają się słabo, a żyją krótko. Większa dostępność żółci na rynku spowodowała szybki wzrost jej zużycia. Lokalni znachorzy zaczęli wypisywać ją szczodrze i powszechnie, często na dolegliwości, z których leczeniem nie ma najmniejszego związku. Popyt wymusił zwiększenie podaży – właściciele farm znów zwrócili się w stronę gór i lasów w celu zwiększenia pogłowia więzionych na fermach ofiar. Jednocześnie zamożniejsza część chińskich konsumentów jest przekonana, że żółć od niedźwiedzi dzikich jest bardziej naturalna, cenna i skuteczna – elity preferują surowce pozyskiwane z tradycyjnie mordowanych zwierząt.

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat populacja niedźwiedzi himalajskich spadła o 30-50%. Na dużych obszarach swojego pierwotnego zasięgu wyginęły całkowicie.

Ratujmy niedźwiedzie

Heroiczne wysiłki w ratowanie azjatyckich niedźwiedzi wkłada założona przez Jill Robbins organizacja Animals Asia. Lata edukacji lokalnej ludności, przekonywanie praktyków tradycyjnej medycyny chińskiej, by zaprzestali stosowania produktów zawierających niedźwiedzią żółć, odwiedzanie i kontrolowanie farm, nagłaśnianie problemu na Zachodzie, a ostatecznie – rekwirowanie niedźwiedzi, zapewnianie im opieki weterynaryjnej i spokojnej starości w niedźwiedzich sanktuariach powoli przynosi efekty, choć 600 uratowanych niedźwiedzi na 12 000 pozostających w niewoli, to i tak kropla w oceanie rozpaczy.

Przełomowym momentem w ochronie tych niesamowitych zwierząt może okazać się deklaracja Kaibao Pharmaceuticals o pracach nad stworzeniem procedury pozyskiwania kwasu ursodeoksycholowego z żółci drobiu. Koncern odpowiada za obrót niemal połową dostępnych na azjatyckim rynku preparatów z niedźwiedzią żółcią. Wycofanie się takiego giganta teoretycznie mogłoby spowodować gwałtowny spadek popytu na ten surowiec i, choć proponowana przez niego alternatywa tym razem najprawdopodobniej będzie skazywać na cierpienie setki tysięcy ptaków, prawdopodobnie będzie to nieuniknione „mniejsze zło”, kolejny okrutny kompromis, który będzie próbą ocalenia od zagłady tych niesamowitych zwierząt.


Autorka:

lek. wet. Anna Bunikowska

Przejdź do następnej strony

Nasi klienci