Czy jesteś profesjonalistą?

Niektóre treści i reklamy zawarte na tej stronie przeznaczone są wyłącznie dla profesjonalistów związanych z weterynarią

Przechodząc do witryny www.weterynarianews.pl zaznaczając – Tak, JESTEM PROFESJONALISTĄ oświadczam,że jestem świadoma/świadomy, iż niektóre z komunikatów reklamowych i treści na stronie przeznaczone są wyłącznie dla profesjonalistów, oraz jestem osobą posiadającą wykształcenie medyczne lub jestem przedsiębiorcą zainteresowanym ofertą w ramach prowadzonej działalności gospodarczej.

Nie jestem profesionalistą

Mikroskop z wyższej półki

Maja Ingarden pasje zawodowe przenosi na pasje prywatne – skok przez „beczki hematologiczne”.

Z Mają Ingarden, autorką multimedialnego Atlasu Hematologicznego rozmawia Michał Chojnacki

 

Dla kogo jest multimedialny Atlas Hematologiczny?

Atlas jest skierowany do praktykujących lekarzy weterynarii i personelu średniego zakładów weterynaryjnych. Zamieszczono w nim mikroskopowe zdjęcia rozmazów krwi przedstawiające różne patologie na co dzień spotykane u naszych pacjentów. Warto podkreślić, że krew jest barwiona powszechnie dostępnymi zestawami barwników, co jest jego dodatkowym plusem.

 

Skąd pomysł na stworzenie takiego wydawnictwa?

Od wielu lat zbierałam szkiełka z ciekawymi rozmazami krwi, potem je fotografowałam w zaprzyjaźnionym laboratorium i… odkładałam gdzieś na półkę. Z czasem zrobiło się tego tak dużo, że postanowiłam podzielić się swoimi doświadczeniami ze światem. Tym bardziej, że brakowało tego typu wydawnictwa na rynku. Poza tym miałam przed sobą kilka miesięcy urlopu macierzyńskiego (śmiech).

 

Materiału mam tak dużo, że wystarczyłoby na dwa lub trzy kolejne atlasy hematologiczne i kilka cytologicznych. Tylko ciągle brakuje czasu. Wybór zdjęć, obróbka graficzna i opisanie to wbrew pozorom bardzo dużo pracy.

 

Jak dużego doświadczenia i jakiego sprzętu potrzeba, aby zrobić takie zdjęcia jak te, które można znaleźć w Atlasie?

Moja przygoda z hematologią zaczęła się tuż po studiach. Z cytologią znacznie wcześniej, bo już w trakcie działalności w SKN Medyków Weterynaryjnych. Zaczęło się od cytologii z dróg rodnych u klaczy. Moim opiekunem naukowym był Jacek Ingarden, mój obecny mąż. To on pokazał mi, że „jak się chce, to wszystko się da”. Pobierałam więc wymazy od suk i klaczy, barwiłam je, oceniałam. Jako lekarz zaczęłam „bawić się” rozmazami krwi.

 

Schody zaczęły się, gdy pojawiły się trudniejsze przypadki, wymagające bardziej zaawansowanych badań. Wtedy nie było w Polsce nikogo, kto nauczyłby mnie pobierania i oceny szpiku. Na mojej drodze stanęła Dorota Cichecka, analityk z Instytutu Pediatrii. To ona pomogła mi ze zdjęciami i „zmusiła” do zmiany mikroskopu na taki „z wyższej półki”. A potem przyszły lata nabierania doświadczenia. (MC)

Nasi klienci