Dodano: 12.10.2026, Kategorie: Rozmowy
Diagnostyka laboratoryjna nie jest już dodatkiem do wizyty. Staje się jej integralną częścią
Poniższa rozmowa powstała we współpracy z marką Cormay Diagnostics

Rozmawiamy z Panią Katarzyną Zarosą-Kaczugą, Product Managerem ds. Biochemii i Weterynarii, reprezentującą Cormay Diagnostics – polską firmę zajmującą się produkcją odczynników oraz dystrybucją analizatorów dla laboratoriów medycznych i sektora weterynaryjnego.
Redakcja: Cormay Diagnostics ma za sobą 40 lat doświadczenia w diagnostyce in vitro. Kiedy jednak spojrzymy na dzisiejszy rynek, trudno nie zauważyć, jak bardzo zmieniła się sama diagnostyka. Co z perspektywy firmy, która obserwuje ten rynek od czterech dekad, jest dziś największą zmianą?
Cormay Diagnostics: Chyba przede wszystkim to, że diagnostyka przestała być postrzegana jako etap znajdujący się gdzieś obok procesu leczenia. Coraz częściej jest jego integralną częścią. To szczególnie dobrze widać w weterynarii. Lekarz chce mieć możliwie szybko dostęp do informacji o pacjencie, ponieważ wynik badania często wpływa na decyzję podejmowaną podczas tej samej wizyty.
Jednocześnie rozwijają się wyspecjalizowane laboratoria, które mogą realizować badania bardziej zaawansowane. I naszym zdaniem te dwa kierunki nie konkurują ze sobą. One tworzą coraz bardziej dojrzały system diagnostyczny. Dla nas to bardzo ważna zmiana, ponieważ pokazuje, że przyszłość nie polega na wyborze między diagnostyką „w gabinecie” a „w laboratorium”. Chodzi raczej o właściwe połączenie obu tych możliwości.
Redakcja: Czyli gabinet nie zastępuje laboratorium?
Cormay Diagnostics: Zdecydowanie nie. Widzę tu raczej model dwupoziomowy.
Lekarz wykonuje na miejscu te badania, które są potrzebne do szybkiej oceny stanu pacjenta i podjęcia decyzji klinicznej. Natomiast próbki wymagające bardziej zaawansowanej diagnostyki mogą trafić do laboratorium dysponującego odpowiednią technologią i zapleczem.
To bardzo racjonalny model. Gabinet daje szybkość i dostępność informacji. Laboratorium daje specjalizację i możliwość pogłębienia diagnostyki. I im bardziej świadomy staje się rynek, tym bardziej potrzebujemy obu tych elementów.

Redakcja: Co ciekawe, jeszcze niedawno posiadanie analizatora w gabinecie mogło być postrzegane jako wyróżnik. Czy dziś zaczyna się to zmieniać w standard?
Cormay Diagnostics: Taką zmianę zdecydowanie obserwujemy.
Coraz częściej lekarz weterynarii chce mieć możliwość wykonania podstawowej diagnostyki na miejscu. Nie dlatego, że nie ufa laboratoriom zewnętrznym, ale dlatego, że dostęp do wyniku podczas wizyty daje mu dodatkowe możliwości. To trochę tak, jak zmieniała się medycyna człowieka. Rozwój technologii sprawił, że część informacji diagnostycznych można uzyskać znacznie bliżej pacjenta. W weterynarii ten proces stale postępuje. I jest jeszcze jeden aspekt: dzisiejszy lekarz weterynarii jest bardzo świadomym odbiorcą technologii.
Redakcja: To mocne stwierdzenie. Co ma Pani na myśli, mówiąc o „świadomym odbiorcy”?
Cormay Diagnostics: Polski rynek weterynaryjny bardzo się rozwinął. Mamy lekarzy, którzy posiadają wysokie kompetencje specjalistyczne, mamy placówki inwestujące w diagnostykę, mamy duże laboratoria weterynaryjne i coraz większą świadomość znaczenia wyników laboratoryjnych w procesie podejmowania decyzji. Dlatego nie można już myśleć o rynku weterynaryjnym jako o rynku, któremu wystarczy „proste rozwiązanie, bo przecież to tylko weterynaria”. Wręcz przeciwnie. To jest wymagający rynek, z już wysokim standardem opieki, który nadal jest podnoszony.
Redakcja: Czyli nie chodzi o przenoszenie rozwiązań z diagnostyki ludzkiej do weterynarii?
Cormay Diagnostics: Nie wprost. Doświadczenie zdobywane w diagnostyce ludzkiej daje nam ogromną bazę kompetencji technologicznych i produkcyjnych, ale weterynaria ma własną specyfikę. Nie chcemy więc mówić: „mamy rozwiązanie dla medycyny człowieka, więc zrobimy jego wersję dla zwierząt”. Chcemy powiedzieć: „znamy diagnostykę, znamy proces powstawania odczynników i analizatorów, znamy i spełniamy wymagania jakościowe – więc możemy wykorzystać tę wiedzę, żeby odpowiedzieć na rzeczywiste potrzeby lekarzy weterynarii”.
Redakcja: Wróćmy zatem do początku. Historia Cormay zaczęła się od glukozy?
Cormay Diagnostics: Tak.
W 1985 roku powstało Przedsiębiorstwo Zagraniczne CORMAY – pierwsza polska prywatna firma produkująca odczynniki dla laboratoriów medycznych. Jednym z pierwszych produktów był test do oznaczania stężenia glukozy metodą enzymatyczną, będący wówczas nowością na polskim rynku diagnostycznym. I z dzisiejszej perspektywy to bardzo symboliczne. Zaczynaliśmy od jednego konkretnego problemu diagnostycznego, a przez kolejne dekady rozwijaliśmy kompetencje, technologie, produkcję i portfolio.
Dzisiaj mamy znacznie szerszą ofertę IVD, własne zaplecze badawczo-rozwojowe i rozwiązania obejmujące m.in. biochemię, hematologię, immunochemię, analitykę ogólną oraz weterynarię. Ale fundament pozostał ten sam i jest to wynik, za którym stoi jakość procesu diagnostycznego.
Redakcja: No właśnie. Opowiadała Pani o odczynnikach do oznaczania m.in. glukozy. To prowadzi nas do pytania, którego często nie widać w komunikacji producentów. Co właściwie znajduje się „za analizatorem”?
Cormay Diagnostics: Bardzo dużo. Lekarz widzi urządzenie, wstawia próbkę, otrzymuje wynik. Ale zanim ten wynik pojawi się na ekranie, mamy cały łańcuch procesów takich jak formulacja odczynnika, dobór metody badania, walidację, produkcję na odpowiednią skalę, kontrolę jakości, zapewnienie odpowiednich materiałów kontrolnych, serwis, logistykę. Właśnie dlatego w naszej komunikacji zawsze mówimy, że analizator jest składową systemu, jednym z jego ważnych elementów, ale nigdy nie zadziała sam.
W Cormay mamy własne kompetencje produkcyjne oraz Dział Badań ze specjalistami m.in. z obszaru biotechnologii, biologii, chemii, immunochemii, hematologii i analityki. Zespół zajmuje się m.in. opracowywaniem nowych testów diagnostycznych oraz wdrażaniem analizatorów chemii klinicznej i hematologii. To jest ta część naszej pracy, której użytkownik często nie widzi, a która w dużej mierze decyduje o tym, co ostatecznie zobaczy na ekranie analizatora.
Redakcja: Czy to właśnie własna produkcja odczynników jest jednym z najważniejszych elementów, które odróżniają Cormay od firmy będącej wyłącznie dystrybutorem?
Cormay Diagnostics: To dla nas bardzo istotna kompetencja. Dzięki temu patrzymy na diagnostykę nie tylko od strony urządzenia. Rozumiemy, co dzieje się po stronie odczynnika. A to pozwala zupełnie inaczej rozmawiać o jakości, stabilności czy rozwoju produktu.

Redakcja: A kiedy w tej historii pojawia się weterynaria?
Cormay Diagnostics: Oficjalnie w historii firmy ten moment przypada na 2021 rok, kiedy pod marką Cormay powstał segment weterynaryjny. Natomiast warto rozróżnić dwie rzeczy. Nasza obecność i doświadczenie związane z rynkiem weterynaryjnym są znacznie starsze niż obecna, kompleksowa oferta weterynaryjna. Około pięciu lat temu rozpoczęliśmy bardziej intensywny rozwój portfolio weterynaryjnego jako pełnej oferty. Nie startowaliśmy jednak z pustą kartką. Mieliśmy za sobą lata doświadczeń w diagnostyce, własne kompetencje produkcyjne i R&D, a także wieloletnie kontakty z branżą i laboratoriami weterynaryjnymi w Polsce. To doświadczenie było dla nas bardzo ważne, ponieważ pozwalało słuchać rynku, zanim zaczęliśmy tworzyć kolejne rozwiązania.
Redakcja: Czyli portfolio rozwijało się od potrzeb rynku?
Cormay Diagnostics: Dokładnie. Nie zależy nam na tym, żeby mieć po prostu jak najdłuższą listę produktów. Zależy nam na tym, żeby portfolio odpowiadało na konkretne modele pracy. Innych rozwiązań potrzebuje lekarz w gabinecie, innych średniej wielkości placówka, a jeszcze innych duże laboratorium wykonujące dużą liczbę badań. Dlatego rozwijamy ofertę tak, aby wspierać możliwie szerokie grono specjalistów.

Redakcja: I właśnie w tym miejscu pojawia się EHVT-50. Dlaczego ten analizator jest dla Państwa tak ważny?
Cormay Diagnostics: Ponieważ bardzo dobrze pokazuje sposób, w jaki patrzymy na współczesną weterynarię. EHVT-50 łączy cztery obszary diagnostyczne: morfologię krwi obwodowej, analizę moczu, analizę kału oraz diagnostykę immunochemiczną. Ale dla nas najważniejsze nie jest samo „4 w 1”. Najważniejsze jest to, że analizator odpowiada na pewien sposób pracy lekarza.
Redakcja: Co ma Pani na myśli?
Cormay Diagnostics: Dzisiejszy lekarz weterynarii bardzo często łączy wiele funkcji.
Jest lekarzem, ale jednocześnie musi zebrać informacje diagnostyczne, ocenić je, połączyć z obrazem klinicznym i podjąć decyzję. Dlatego EHVT-50 traktujemy trochę jako kalkę współczesnej weterynarii. Tak jak lekarz łączy w swojej pracy różne kompetencje, tak analizator integruje kilka obszarów diagnostyki. To nie oznacza, że jedno urządzenie ma zastąpić wszystko. Oznacza natomiast, że chcemy dać lekarzowi więcej możliwości działania w miejscu, w którym znajduje się pacjent.
Redakcja: Czy można więc powiedzieć, że rozwój technologii powinien przede wszystkim zwiększać możliwości lekarza, a nie zastępować jego wiedzę?
Cormay Diagnostics: Zdecydowanie.
Technologia nie podejmuje za lekarza decyzji klinicznej. Dostarcza mu informacji. A im lepsze, bardziej dostępne i odpowiednio dobrane informacje otrzymuje specjalista, tym pełniej może wykorzystać swoją wiedzę i doświadczenie. To jest dla nas kluczowe. Nie chcemy „automatyzować lekarza”. Chcemy go wspierać dostępnością informacji oraz ich zakresem, tak aby dalsze decyzje kliniczne mogły zostać podjęte szybciej lub z większą pewnością działania. Bo pamiętajmy, że pacjent weterynaryjny w przeciwieństwie do człowieka nie powie nam o objawach. Możemy je zauważyć jedynie stosując dogłębną obserwację pacjenta oraz szeroką diagnostykę. To właśnie w tej pracy wydaje się mi być największym wyzwaniem.
Redakcja: A co z dużymi laboratoriami? Czy rozwój diagnostyki w gabinetach weterynaryjnych nie oznacza, że ich znaczenie będzie stopniowo malało?
Cormay Diagnostics: Wręcz przeciwnie. Wraz ze wzrostem możliwości gabinetów rośnie również potrzeba specjalizacji. Jeżeli lekarz może wykonać diagnostykę na miejscu, może szybciej zdecydować, czy pacjent wymaga dalszego pogłębienia diagnostyki. I wtedy próbka trafia do laboratorium z konkretnym pytaniem diagnostycznym. To może zwiększać efektywność całego procesu.
Nie ma jednego modelu diagnostyki, który sprawdzi się w całej Polsce. Dlatego w Cormay nie stawiamy pytania „gabinet czy laboratorium?”. Kluczowe jest to, czego w danym miejscu potrzebuje lekarz i jego pacjent. Dla jednej placówki najlepszym rozwiązaniem będzie laboratorium zewnętrzne, dla innej diagnostyka na miejscu, a dla wielu – połączenie obu modeli. Chcemy wspierać każdy z nich, oferując zarówno rozwiązania dla gabinetów, jak i technologie dla większych laboratoriów.
Redakcja: W Państwa portfolio znajdują się również analizatory biochemiczne wykorzystujące tak zwaną chemię mokrą. Dlaczego ten segment pozostaje istotny?
Cormay Diagnostics: Ponieważ spełniają inne potrzeby. To rozwiązania idealne do miejsc, które wykonują codziennie znaczną ilość badań. Wtedy urządzenia wolnostojące lub nablatowe typu ACCENT dostarczają automatyzacji procesów oraz wysokiej wydajność i możliwości sprawnego wykonywania dużej liczby oznaczeń. To właśnie dlatego chemia mokra, czyli rozwiązania wykorzystujące płynne odczynniki i automatyczny proces analityczny, pozostają ważnym standardem w laboratoriach, klinikach i szpitalach. Jako producent i dystrybutor chcemy wspierać cały ekosystem diagnostyczny – od gabinetu po duże laboratorium.

Redakcja: Na całym świecie pracuje już ponad 20 tysięcy analizatorów Cormay. Co daje Państwu ta skala?
Cormay Diagnostics: Przede wszystkim doświadczenie. Każde wdrożenie jest źródłem wiedzy. Rozwiązania diagnostyczne funkcjonują w różnych środowiskach, przy różnych potrzebach i modelach pracy. To pozwala nam rozwijać kompetencje nie tylko technologiczne, ale również organizacyjne i serwisowe. Jednocześnie nie chcemy, żeby skala oznaczała utratę lokalnego podejścia. Polski rynek weterynaryjny jest dla nas szczególnie ważny, ponieważ znamy jego specyfikę i możemy rozwijać rozwiązania w dialogu z lokalnymi specjalistami.
Redakcja: Jakiego rynku weterynaryjnego spodziewają się Państwo w kolejnych latach?
Cormay Diagnostics: Spodziewamy się dalszego wzrostu znaczenia diagnostyki.
Nie tylko liczby wykonywanych badań, ale przede wszystkim ich świadomego wykorzystania. Moim zdaniem będzie rosło także znaczenie integracji rozwiązań. Lekarz będzie oczekiwał nie tylko pojedynczego analizatora, ale rozwiązania, które wpisuje się w jego sposób pracy. I właśnie dlatego uważamy, że przyszłość należy nie tyle do „jednego idealnego urządzenia”, ile do dobrze zaprojektowanego ekosystemu diagnostycznego.
Redakcja: A co w takim razie pozostanie niezmienne?
Cormay Diagnostics: Odpowiem krótko – pacjent.
Zmieniają się technologie, tworzymy coraz bardziej zaawansowane urządzenia i automatyzujemy procesy, ale cel de facto pozostaje ten sam – Pacjent pozostaje pacjentem – niezależnie od tego, czy mówimy o człowieku, czy o zwierzęciu.
I właśnie dlatego przez kolejne lata chcemy nadal rozwijać diagnostykę tak, aby specjaliści mogli jeszcze lepiej wykorzystywać swoją wiedzę.
Poznaj ofertę Cormay Diagnostics dla weterynarii: https://cormay.com/produkty/weterynaria
