Czy jesteś profesjonalistą?

Niektóre treści i reklamy zawarte na tej stronie przeznaczone są wyłącznie dla profesjonalistów związanych z weterynarią

Przechodząc do witryny www.weterynarianews.pl zaznaczając – Tak, JESTEM PROFESJONALISTĄ oświadczam,że jestem świadoma/świadomy, iż niektóre z komunikatów reklamowych i treści na stronie przeznaczone są wyłącznie dla profesjonalistów, oraz jestem osobą posiadającą wykształcenie medyczne lub jestem przedsiębiorcą zainteresowanym ofertą w ramach prowadzonej działalności gospodarczej.

Nie jestem profesionalistą

Wywiad z Agatą Głowacką, właścicielką GŁOWACKI-VET

Rozmawiamy z Agatą Głowacką, właścicielką GŁOWACKI-VET

Redakcja: Dzień dobry. Dziękujemy, że znalazła Pani czas. GŁOWACKI-VET jest dobrze znane w środowisku lekarzy weterynarii w Polsce. Jak to się zaczęło? Skąd w ogóle pomysł na firmę?

Agata Głowacka: Dzień dobry, dziękuję za zaproszenie. Firma powstała w 2000 roku. Założyła ją moja mama, Elżbieta Głowacka. To był zupełnie inny rynek niż dziś.

Po pierwsze, było to jeszcze przed wejściem Polski do Unii Europejskiej, więc import sprzętu wyglądał inaczej: odprawy celne były normalną częścią codzienności, a transport bywał trudniejszy logistycznie i po prostu droższy. Dziś wiele rzeczy dzieje się „w tle” i szybko, wtedy trzeba było to wszystko dopinać ręcznie.

Po drugie, nie było w Polsce rozwiniętej sieci dystrybucji specjalistycznego sprzętu dla lecznic. Nie było też tak łatwego dostępu do produktów z USA czy z Chin, jak mamy teraz. Jeśli ktoś chciał kupić konkretne urządzenie, często kończyło się to na przypadkowych kontaktach i długim szukaniu.

Do tego dochodzi proza życia z tamtych lat: zamówienia wpływały faksem, a nie mailem. Brzmi dziś jak anegdota, ale w praktyce oznaczało inną organizację pracy, inne tempo przepływu informacji i większe ryzyko pomyłek, które trzeba było wyłapywać na bieżąco.

Mama zaczynała w realiach, w których trzeba było po prostu „zbudować dostępność” i wprowadzić porządek: sprawdzone produkty, stałe źródła, uczciwe warunki i odpowiedzialność za to, co się sprzedaje. To nie była firma zrobiona pod trend, tylko odpowiedź na lukę rynkową.

W 2016 roku mama zmarła i od tamtej pory prowadzę firmę ja. To była duża zmiana, także emocjonalnie, ale bardzo zależało mi, żeby utrzymać kierunek, który ona nadała: solidność, przewidywalność i normalny kontakt z klientem.

Redakcja: Co dziś obejmuje Państwa oferta? W jakich obszarach lekarze weterynarii najczęściej szukają u Państwa wsparcia?

Agata Głowacka: Oferta jest szeroka, bo i potrzeby lecznic są różne. Mamy zarówno podstawowe wyposażenie gabinetów, jak i sprzęt do diagnostyki oraz zabiegów. W praktyce to między innymi: aparaty do narkozy, monitory pacjenta, lampy zabiegowe, autoklawy, analizatory laboratoryjne, sprzęt stomatologiczny, narzędzia chirurgiczne oraz rozwiązania do płynoterapii.

Najczęściej wspieramy klientów wtedy, gdy chcą sensownie doposażyć konkretny obszar pracy, na przykład anestezjologię, sterylizację, stanowisko zabiegowe czy zaplecze laboratoryjne. Zdarzają się też większe realizacje, kiedy ktoś otwiera nową lecznicę albo robi przebudowę i wtedy pomagamy przejść przez temat całościowo.

Redakcja: Jakie produkty cieszą się obecnie największym zainteresowaniem?

Agata Głowacka: Od dłuższego czasu bardzo mocno widać anestezjologię: aparaty do narkozy i monitoring. Jest też wyraźny wzrost zainteresowania autoklawami klasy B, bo wymagania związane ze sterylizacją są coraz bardziej konkretne. No i pompy infuzyjne. To sprzęt, który w wielu lecznicach stał się po prostu standardem pracy.

Redakcja: Wspomniała Pani o monitoringu. Jak Pani patrzy na ten temat w praktyce?

Agata Głowacka: Widzę dużą zmianę podejścia. Kiedyś monitoring bywał traktowany jako „miły dodatek”, a dziś coraz częściej jest standardem, szczególnie przy znieczuleniu i u pacjentów obciążonych. I bardzo dobrze, bo to się przekłada na bezpieczeństwo.

Monitoring to cały zestaw informacji: pulsoksymetria, EKG, temperatura, kapnografia tam, gdzie jest dostępna, plus ciśnienie. I właśnie ciśnienie tętnicze jest parametrem, który potrafi realnie zmienić decyzje terapeutyczne, bo hipotensja i nadciśnienie u pacjentów mogą długo nie dawać oczywistych objawów.

Redakcja: Jakie rozwiązania do pomiaru ciśnienia najczęściej wybierają lekarze weterynarii?

Agata Głowacka: Najczęściej są dwa scenariusze. Pierwszy: lecznica ma monitor pacjenta z NIBP i chce mieć ciśnienie jako stały element nadzoru w anestezjologii. Drugi: ktoś chce zacząć od dedykowanego urządzenia do ciśnienia, które sprawdzi się w gabinecie, na izbie przyjęć i na hospitalizacji, niezależnie od tego, czy pacjent jest aktualnie w narkozie.

W tym drugim scenariuszu świetnie sprawdzają się dwa rozwiązania, o które najczęściej pytacie: ciśnieniomierz PetTrust oraz Doppler VetBP.

Redakcja: Czym w praktyce wyróżnia się PetTrust?

Agata Głowacka: PetTrust jest wybierany przede wszystkim za prostotę i powtarzalność w codziennej pracy. To urządzenie, które szybko „wchodzi” w zespół, bo jest intuicyjne, nie zabiera czasu i pozwala zrobić serię pomiarów, żeby zobaczyć trend, a nie pojedynczą liczbę.

Najczęściej korzystają z niego lecznice, które regularnie kontrolują pacjentów geriatrycznych, nefrologicznych, kardiologicznych, endokrynologicznych oraz pacjentów stresowych. Druga duża grupa to pacjenci w sedacji i w znieczuleniu, kiedy ktoś chce mieć dodatkowy, niezależny pomiar ciśnienia obok monitoringu wieloparametrowego.

Redakcja: A Doppler VetBP?

Agata Głowacka: Doppler VetBP to narzędzie, po które sięga się wtedy, gdy pacjent jest trudny do pomiaru i potrzebujemy metody bardziej „pewnej” w wymagających warunkach. Bardzo dobrze sprawdza się u małych pacjentów, przy niskiej perfuzji, hipotermii, u pacjentów w gorszym stanie krążeniowym, a także wtedy, gdy pomiar oscylometryczny daje wyniki niepewne lub nie do powtórzenia.

Doppler wymaga trochę więcej techniki pracy, ale w zamian pozwala uzyskać pomiar w sytuacjach, w których automaty potrafią się poddać. W anestezjologii wiele osób traktuje go jako rozwiązanie „na trudniejsze przypadki” i jako dobrą metodę weryfikacji pomiarów.

Redakcja: Przejdźmy do pomp infuzyjnych. Co sprawia, że ten segment tak urósł?

Agata Głowacka: Bo pompa porządkuje płynoterapię i podawanie leków. Daje powtarzalność, pozwala lepiej kontrolować terapię i zmniejsza ryzyko błędu. To ważne zarówno na hospitalizacji, jak i w trakcie znieczulenia, kiedy liczy się precyzja i ciągłość podaży.

Redakcja: W ofercie mocno widoczna jest marka HawkMed. Jakie modele są najczęściej wybierane?

Agata Głowacka: Dwa modele pojawiają się w rozmowach najczęściej, ale z różnych powodów.

Pierwszy to HK100 Med Plus, który jest popularny jako nowoczesna i wygodna pompa do intensywnej pracy. Ma pięć trybów infuzji, czytelny kolorowy ekran, alarmy bezpieczeństwa, pamięć ustawień i akumulator, więc łatwo przenosić ją pomiędzy stanowiskami. Ważna praktyczna rzecz to kompatybilność z większością standardowych zestawów infuzyjnych, dzięki czemu wdrożenie nie robi rewolucji w logistyce.

Drugi to HK400MED i to urządzenie ma u nas status wyjątkowy. Sprzedajemy je od około 15 lat i to jest dokładnie ten typ sprzętu, o którym lekarze weterynarii mówią: „to działa i nie zawodzi”. HK400MED ma opinię pompy bardzo odpornej na codzienną, intensywną eksploatację. Wielu klientów wraca po kolejne sztuki, bo zna ją z pracy, ufa jej i po prostu lubi na niej pracować. W tej klasie sprzętu niezawodność i przewidywalność są często ważniejsze niż dodatki.

Dodatkowo jesteśmy wyłącznym dystrybutorem pomp infuzyjnych HawkMed (HK) na rynku weterynaryjnym w Polsce, więc klienci dostają pewne źródło, wsparcie techniczne i serwis.

Redakcja: Czy GŁOWACKI-VET to tylko sprzedaż sprzętu, czy także wsparcie w doborze i wdrożeniu?

Agata Głowacka: Zdecydowanie także wsparcie. Sprzęt ma pasować do realiów konkretnej lecznicy: do liczby pacjentów, zespołu, trybu pracy i profilu usług. Doradzamy w doborze rozwiązań, pomagamy poukładać zestawy pod konkretne potrzeby, a po zakupie zapewniamy szkolenie z obsługi i opiekę posprzedażową.

I jeszcze jedna rzecz, która dla wielu klientów jest realnym ułatwieniem: wspieramy także projekty finansowane z dofinansowań, zarówno z Unii Europejskiej, jak i z innych programów dotacyjnych. Jeśli lecznica kupuje sprzęt w ramach takiego projektu, pomagamy przygotować wymaganą dokumentację: specyfikacje, opisy produktów, zestawienia i oferty, czyli całą potrzebną „papierologię”. Dzięki temu klient nie zostaje z tym sam, a proces zwykle idzie sprawniej.

Redakcja: Jak wygląda proces zakupu? Czy klient może liczyć na elastyczne warunki?

Agata Głowacka: Tak. Oferujemy standardowe formy płatności, ale też raty i leasing. Współpracujemy z firmami leasingowymi, które mają doświadczenie w finansowaniu sprzętu dla branży weterynaryjnej. Jeśli ktoś otwiera lecznicę i potrzebuje dostaw etapowych albo chce rozłożyć inwestycję na kroki, to zwykle da się to ułożyć. Mamy też promocje sezonowe i pakiety dla nowych placówek.

Dla stałych klientów przygotowujemy oferty specjalne, czasem rozkładamy płatności na 3–4 nieoprocentowane raty. Prowadzimy również prosty program lojalnościowy: 3% z każdego zakupu klient może wykorzystać na kolejny zakup. Bez haczyków i bez drobnego druczku.

Redakcja: Jakie są plany firmy na rok 2026?

Agata Głowacka: Chcemy dalej rozwijać ofertę o nowe marki i rozwiązania, które faktycznie przydają się w codziennej pracy lecznic. Będziemy też bardziej obecni na wydarzeniach branżowych: konferencjach, targach i szkoleniach. Równolegle będziemy rozwijać część edukacyjną: więcej praktycznych treści na blogu, materiały wideo i webinary skierowane do lekarzy weterynarii. I oczywiście kontynuujemy rozwój segmentu pomp infuzyjnych HawkMed, bo widzimy, że to rozwiązanie realnie poprawia organizację pracy i bezpieczeństwo terapii.

Redakcja: Dziękujemy za rozmowę. Czy na koniec chciałaby Pani przekazać coś naszym czytelnikom?

Agata Głowacka: Dziękuję za rozmowę. Chciałabym podziękować lekarzom weterynarii, którzy nam ufają i wracają do nas od lat. Zależy nam na tym, żeby współpraca była przewidywalna i partnerska: żeby dało się liczyć na doradztwo, dostępność i wsparcie również po zakupie.

Zapraszam do kontaktu przez stronę www.glowackivet.pl, telefonicznie lub mailowo. Niezależnie od tego, czy ktoś doposaża pojedynczy obszar pracy, czy stoi przed większą inwestycją w lecznicę, jesteśmy po to, żeby pomóc to poukładać rozsądnie i praktycznie.

Nasi klienci