ZNAJDŹ WETERYNARZA

piątek, 2 grudnia 2022
Zobacz:
stomatologianews

Wypadki z udziałem zwierząt to codzienność. Co zrobić by je ograniczyć do minimum ? ( cz I)

Na polskich drogach dochodzi do zdarzeń komunikacyjnych z udziałem zwierząt. W kolizjach i wypadkach drogowych biorą udział nie tylko zwierzęta dzikożyjące. Zwierzęta domowe i hodowlane również bywają sprawcami i ofiarami zdarzeń drogowych najczęściej na skutek niedopilnowania ich przez człowieka . Właściciele mniej lub bardziej świadomie pozwalają swoim podopiecznym na swobodne przemieszczanie się po terenie, na oddalanie się od siebie. Obraz psów czy kotów biegających luzem bez nadzoru, wałęsających się po ulicach miast , po osiedlach, w parkach czy w pobliżu ruchliwych dróg nie należy przecież do rzadkości.

Następstwa wypadków drogowych dla zwierząt

Niestety takie niekontrolowane eskapady czworonogów są bardzo niebezpieczne, zarówno dla nich samych ,jak i dla otoczenia. W wyniku zdarzeń na drodze zwierzęta odnoszą szereg ciężkich obrażeń. Wiele z nich ginie bezpośrednio na miejscu wypadku lub umiera niebawem w męczarniach. Zwierzęta , którym udaje się przeżyć , pomimo udzielonej im na czas fachowej pomocy weterynaryjnej, wdrożonego leczenia, przeprowadzonych zabiegów operacyjnych czy rehabilitacji, nie odzyskują swojej dawnej sprawności i nie są już zdolne do samodzielnej egzystencji. Następstwa zdarzeń drogowych potrafią na zawsze przekreślić przyszłość czworonoga . Okaleczenie fizyczne idzie w parze z okaleczeniem psychicznym, z którego często nie zdajemy sobie sprawy. Psychika zwierząt jest bardzo wrażliwa na zmiany i cierpi na skutek traumatycznych zdarzeń tak samo jak ciało, a nawet bardziej.

Zwierzęta uczestniczące w zdarzeniach drogowych potrzebują pomocy

A zatem zwierzęta uczestniczące w zdarzeniach drogowych potrzebują pomocy, stają się zależne od człowieka, gdyż nie są w stanie poradzić sobie same w codziennym życiu. Oczywiście część z nich będzie próbowała pokonywać napotykane ograniczenia na swojej drodze. Niestety ograniczenia choćby te fizyczne, potęgowane przez ból potęgują u zwierzaka złość i frustrację. Ogrom skrajnych emocji w jednej chwili zaczyna targać czworonogiem. To wszystko powoduje dezorientację. Zwierzę czuje się nieswojo, pojawia się u niego niepewność, strach. Samo zdarzenie drogowe i wszystko co z nim związane jest dla zwierzaka ogromnym stresorem. W odpowiedzi na stres zwierzę instynktownie szuka rozwiązania. Uruchamia reakcje obronne. Może próbować uciekać, zastygać w bezruchu , a nawet wykazywać agresję. To jak zachowa się zwierzę w trudnej dla siebie sytuacji w dużej mierze zależy od stopnia jego wrażliwości. Zwierzętom z natury bardziej wrażliwym trudniej jest dostosować się do zmian dokonujących się w ich życiu i otoczeniu po wypadku . A zdarzenie drogowe jest nagłym, niezaplanowanym incydentem mającym tragiczny przebieg i tragiczne skutki.

Ranne zwierzę po wypadku

Jeżeli ranne zwierzę po wypadku próbuje oddalać się, uciekać, to pozostaje samo. Nie może liczyć na pomoc, gdyż na ogół jest je trudno zlokalizować w terenie. Po kolizji ranne zwierzę jest w ogromnym szoku. Przemieszcza się wręcz na oślep, zapomina o bólu, próbując odizolować się i przeczekać gdzieś w ukryciu, choćby w gęstych zaroślach. To tam w samotności, w ogromnych męczarniach na ogół umiera na skutek odniesionych obrażeń. Z kolei ranne zwierzę, które nie może opuścić o własnych siłach miejsca zdarzenia, może próbować stawiać opór przy próbie pomocy ze strony człowieka. Instynkt podpowiada zwierzakowi przyjęcie obronnej postawy. Uległość nie jest wskazana, dlatego zwierzę ostatkiem sił broni się, a nawet przejawia agresywne zachowania . Niestety ta obronna strategia osłabia zwierzę ,pogłębia stres i pogorsza jego powypadkowy stan. Bardzo wrażliwe na stres są zwłaszcza zwierzęta dzikożyjące, w tym ptaki, dla których bliski kontakt z człowiekiem zawsze wydaje się być przerażający.

Zdrowie zwierząt dzikożyjących po wypadkach komunikacyjnych

Stan zdrowia zwierząt dzikożyjących, po zdarzeniach komunikacyjnych na ogół nie pozwala na ich wypuszczenie z powrotem na wolność. Kiedy stan zagrożenia życia mija , zwierzęta te najczęściej trafiają do specjalnych placówek zwanych azylami dla dzikich zwierząt. Pozostają tam najczęściej do końca swoich dni. W ośrodkach tych mają zapewnioną fachową pomoc (opiekę weterynaryjną, rehabilitację ), dostęp do bezpiecznej miejscówki, do pokarmu. W azylu nic im nie zagraża. Na wolności okaleczone zwierzę z góry spisane jest na straty, gdyż samo nie przetrwa. W naturze takie zwierzęta stanowią „łatwy kąsek” dla drapieżników, które z daleka wyczuwają ich niepełnosprawność i czyhają w ukryciu tylko po to, by móc je zaatakować.

Pomimo opieki i wszelkich wygód w azylu, zwierzętom z trudem przychodzi akceptacja nowej dla siebie rzeczywistości. Zwłaszcza osobnikom starszym, którym było dane dorastać, żyć na wolności, trudniej jest pogodzić się z nagłymi ograniczeniami swobody . I tutaj znowu na plan pierwszy wysuwa się osobnicza wrażliwość emocjonalna. Zwierzętom z natury bardziej wrażliwym, bardziej emocjonalnym z oporami przychodzi akceptacja życia w niewoli. To u nich silnie zaznacza się stres, któremu towarzyszą skrajne emocje, stany lękowe, stany depresyjne, przez co życie z ograniczeniem wolności jest jeszcze trudniejsze, smutniejsze. Myślę, że gdyby okaleczone w zdarzeniu drogowym zwierzę mogło cofnąć kapsułę czasu, to z pewnością by to zrobiło. Życie na wolności, życie w naturze, zgodnie z wrodzonym instynktem zawsze jest lepsze, piękniejsze ,pełniejsze, ciekawsze niż życie z narzuconymi ograniczeniami. Wolność daje zwierzakowi zdecydowanie więcej możliwości i ogrom radości.

Czy zdarzeń komunikacyjnych z udziałem zwierząt można uniknąć ?

Wiele osób z pewnością zada sobie teraz pytanie: Czy zdarzeń komunikacyjnych z udziałem zwierząt można uniknąć ? Oczywiście, że nie. Kolizje i wypadki drogowe z udziałem zwierząt na stałe wpisane są w nasze codzienne życie, w ryzyko poruszania się po drogach. Jednak patrząc na zatrważające statystyki dotyczące zdarzeń drogowych z udziałem zwierzyny w Polsce, można postarać się zrobić wszystko, by było ich zdecydowanie mniej. Trzeba dążyć do osiągnięcia takiego stanu faktycznego, by obniżyć statystyki, by wypadki miały mniej tragiczny przebieg i finał. Tylko jak to zrobić ?

W zmniejszeniu ryzyka wystąpienia kolizji i wypadków z udziałem zwierząt pomóc może człowiek, tak naprawdę każdy z nas To ważne społeczne przedsięwzięcie, w którym kluczowe są :świadomość, odpowiedzialność, znajomość przepisów ruchu drogowego, uważność za kierownicą, dostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze oraz umiejętność szybkiego reagowania w trudnej sytuacji. Niestety wielu uczestników ruchu nie zna przepisów drogowych lub je po prostu bagatelizuje , podobnie jak znaki drogowe ustawione wzdłuż dróg , choćby te informujące o ryzyku spotkania dzikich zwierząt na danym terenie .Pamiętajmy, że przy zachowaniu ostrożności, przy mniejszej prędkości na drodze zdecydowanie łatwiej, szybciej i skuteczniej jesteśmy w stanie zareagować :zwolnić, zahamować, wykonać bezpieczny manewr, ominąć przeszkodę, dostrzec zmiany dokonujące się w najbliższym otoczeniu. Nie zapominajmy o lusterkach w samochodzie. Tylko co któryś kierowca spogląda regularnie w lusterka. Lusterka w samochodzie pełnią ważną rolę, pozwalają nam obserwować bacznie otoczenie i tym samym wychwycić dokonujące się w nim zmiany. Znaki drogowe na poboczach dróg w danych miejscach nie stoją tam przypadkowo. Mają informować i ostrzegać uczestników ruchu o zagrożeniu, o niebezpieczeństwie, o prawdopodobieństwie spotkania na drodze zwierzyny.

Najwięcej zwierząt spotyka się w lasach i w ich okolicach. Newralgicznym miejscem są też pola, łąki, polany, większe skupiska drzew. Zwierzęta żyjące na wolności przypisują sobie własne rewiry , po których regularnie przemieszczają się. Patrolując teren poszukują przede wszystkim pożywienia, miejsca do odpoczynku, a w okresie godowym również partnerów. Okres aktywności seksualnej, który przypada sezonowo, wręcz zachęca zwierzęta do włóczęgostwa, do oddalania się od miejsca stałego pobytu. Poza okresem godowym większość zwierząt podąża już swoimi stałymi trasami.

Przebywanie w pobliżu dróg, przemieszczanie się po terenie zurbanizowanym dla większości zwierząt jest ogromnym wyzwaniem. Jak już wcześniej wspomniałam, już sama obecność człowieka w otoczeniu jest dla dzikiej zwierzyny bardzo stresująca. Poziom strachu wzmaga jeszcze codzienna działalność człowieka. Ruchliwa okolica, z dużym natężeniem ruchu, z odgłosami klaksonów ,rykiem silników to ogromny dyskomfort dla zwierząt , zwłaszcza tych cierpiących na fobię dźwiękową. W obecności nieznanych sobie, nieprzyjemnych dźwięków zwierzę wpada w panikę, przez co działa impulsywnie, w nieprzemyślany sposób. W efekcie nerwowe zachowanie zwierzaka może tylko potęgować ryzyko wypadku na drodze.

Statystyki z wypadków z udziałem zwierząt

Kiedy spojrzymy na statystyki z wypadków z udziałem zwierząt, to ewidentnie widać, że najwięcej zdarzeń drogowych z ich udziałem ma miejsce w określonych porach dnia. To przede wszystkim godziny wieczorne, czas tuż po zmroku , noc i wczesny poranek. To wtedy zwierzęta są najbardziej aktywne i skore do wędrówek. Niestety po zmroku zwierzyna jest słabo widoczna w otoczeniu. Kierowca, który nie zachowa należytej ostrożności na drodze , nie jest w stanie dostrzec dokonujących się nagle zmian w otoczeniu, a tym bardziej zwierzaka spacerującego poboczem drogi czy przebywającego już na drodze. Poza tym zwierzę zostaje natychmiast oślepione przez światło odbijające się od reflektorów samochodowych. W efekcie traci zupełnie orientację w terenie , zaczyna działać po omacku i w efekcie wpada pod samochód. Pamiętajmy, że ryzyko wypadku czy kolizji z udziałem zwierząt i tragicznych jego skutków jest zdecydowanie większe, gdy na drogę wbiega nagle stado zwierząt. Wówczas nagłe ominięcie żywej, wieloelementowej przeszkody na trasie staje się dużo trudniejsze, a wręcz niewykonalne. Na ogół takie zdarzenia drogowe kończą się tragicznie nie tylko dla zwierząt, ale i dla innych uczestników ruchu.

Co potęguje ryzyko wystąpienia kolizji i wypadków z udziałem zwierząt

Ludzie często narzekają na ekspansywność zwierząt żyjących na wolności. Mówią, że podchodzą one zbyt blisko domostw, że coraz częściej i chętniej „zaglądają mieszkańcom do okien”. Nieskrępowane wkraczają na osiedla miast, na prywatne posesje. Niszczą uprawy, rozrzucają po okolicy śmieci. Niestety ta wzmożona aktywność zwierzyny w aglomeracjach miejskich i podmiejskich  na którą tak wiele osób narzeka, wynika z kilku czynników, ale przede wszystkim z działalności człowieka. Każdy z nas w mniejszym lub w większym stopniu ingeruje w przyrodę, wkracza w naturalne środowisko życia zwierząt. Wycinka drzew w lasach , budowanie nowoczesnych osiedli na obrzeżach miast, rozbudowa wielu gałęzi przemysłu, w tym fabryk i dróg mocno zawęża granice naturalnego terytorium zwierząt, ograniczając im dostęp do bezpiecznych miejsc i naturalnych źródeł pokarmu. To przez wzmożoną aktywność człowieka zwierzęta tracą swoje dobra, tracą poczucie bezpieczeństwa. Zdezorientowane nerwowo poszukują nowych miejscówek dla siebie. Zapuszczają się coraz dalej, coraz głębiej. Przekraczają granice swoich terytoriów i trafiają w miejsca, w których ich drogi krzyżują się właśnie z działalnością człowieka. To „zagęszczenie w terenie” staje się „kością niezgody”. Ludzie w nieprzemyślany sposób wabią zwierzęta, generując choćby nadmiar śmieci i pozostawiając je w różnych, przypadkowych miejscach. Resztki jedzenia są atrakcyjne dla zwierzyny i zachęcają ją do odwiedzania osiedlowych i przydomowych śmietników. Śmietnikowe lokalizacje zwierzęta szybko zapamiętują jako miejsca korzystne dla siebie i wpisują je w stałą trasę swoich codziennych wędrówek. Niestety te „stołówkowe trasy” często przebiegają w ruchliwych miejscach, w pobliżu dróg. A w takich okolicznościach już łatwo o zdarzenie drogowe z udziałem zwierząt.

Kolejnym czynnikiem potęgującym ryzyko wystąpienia kolizji i wypadków z udziałem zwierząt jest też bezmyślne przewożenie zwierząt luzem, bez zachowania jakichkolwiek podstawowych zasad bezpieczeństwa. W Polsce zwierzęta najczęściej przewozi się swobodnie w kabinie, na kolanach, na fotelu pasażera. Tylko nieliczni przewożą swojego czworonoga samochodem, wykorzystując do tego transportery, specjalne maty , tunele czy pasy bezpieczeństwa. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo nieodpowiedzialny i niebezpieczny jest transport zwierząt luzem. Swobodna jazda to ogromne zagrożenie nie tylko dla samego zwierzaka , ale i dla innych uczestników ruchu, dla otoczenia. Kiedy samochód nagle zaczyna hamować lub wykonywać na drodze inny manewr, to przewożone w nim niezabezpieczone zwierzę zupełnie traci stabilność. Staje się „zbędnym balastem”, który bezwładnie przesuwa się po wnętrzu środka transportu. Tracąc równowagę zwierzę przewraca się, obija, rani, wpada na innych pasażerów. Jednocześnie zmieniając miejsce pobytu , przemieszczając się swobodnie po kabinie , zwierzę dość mocno zawęża, ogranicza pole widzenia kierowcy. To bardzo niebezpieczna sytuacja, która może doprowadzić do tragedii. Kiedy samochód hamuje, chcąc uniknąć choćby zderzenia z innym autem, to niezabezpieczone zwierzę zaczyna napierać na szybę. Może wylecieć przez nią z auta wprost na jezdnię, wprost pod inne jadące samochody. W takiej sytuacji mało które zwierzę jest w stanie przeżyć zdarzenie drogowe. Nieraz byłam świadkiem takiego wypadku, w którym nie można było już pomóc zwierzakowi. Dlatego tak ważne jest odpowiednie zabezpieczenie zwierzaka w trasie. Pamiętajmy o tym zanim bezmyślnie wpuścimy psa czy kota do auta i pozwolimy mu na swobodne przejażdżki z nami w plenerze. Koszt zakupu transportera, specjalnej maty do przewozu zwierząt czy pasów dla zwierząt jest naprawdę niewielki w porównaniu z tym, co może nas spotkać finalnie, gdy nie zabezpieczymy zwierzaka odpowiednio na czas transportu. Tylko przemyślane, odpowiedzialne działania uchronią nas i zwierzęta przed zdarzeniami na drodze.

Autor :

LEK.WET./ BEHAWIORYSTA DAGMARA MIESZKIS-ŚWIĘCIKOWSKA

foto: adobestock

Przejdź do następnej strony

Nasi klienci