ZNAJDŹ WETERYNARZA

wtorek, 31 stycznia 2023
Zobacz:
stomatologianews

EDINA: w grupie siła

Grupa EDINA rozrasta się i skupia w swoich szeregach coraz więcej lecznic z całej Polski. Dołączeniem do Grupy interesują się także młodzi lekarze weterynarii, którzy chcą rozwijać swoje kompetencje i korzystać z możliwości wymiany doświadczeń. O tym dlaczego Reptilio, Przychodnia Weterynaryjna ze Śląska, znalazła się pod skrzydłami EDINY, opowiada Szymon Najdora, jej właściciel.

 

Jaka jest historia Przychodni Weterynaryjnej Reptilio – kiedy powstała i jakie zwierzęta leczą się w Pańskiej placówce?

Szymon Najdora, założyciel Reptilio: Przychodnia powstała w 2015 roku na kanwie przekształcenia poprzedniej przychodni, w której pracowałem, a której później zostałem właścicielem. Placówka najpierw zajmowała się leczeniem psów i kotów, dodatek egzotyczny był niewielki. Na początku pandemii postanowiłem jednak zmienić profil działalności i w stu procentach skoncentrować się na opiece jedynie nad zwierzętami egzotycznymi.

 

Niedawno Reptilio dołączyło do Grupy EDINA. Co Pana, młodego lekarza weterynarii, zachęciło w ofercie EDINY najbardziej? Dlaczego dołączył Pan do Grupy właśnie w takim momencie?

EDINA zgłosiła się do nas półtora roku temu. Ofertę Grupy rozważałem przez jakiś czas analizując między innymi sposób rozmów, kulturę firmy oraz możliwości wspólnego rozwoju. Dołączyliśmy w kwietniu tego roku, chociaż oficjalna przeprowadzka do nowej siedziby miała miejsce niedawno, bo w październiku. Jednym z powodów tej decyzji była między innymi potrzeba zmiany siedziby.  Mówiąc krótko, czułem, że projekt, który jest przed nami będzie bardzo trudny do zrealizowania przy jednoczesnym prowadzeniu placówki oraz przy innych zadaniach, jakie sobie stawiałem. W grupie zaobserwowałem możliwość dużo większego i szybszego rozwoju – w tym zwiększenia jakości usług i lepszej opieki nad zwierzętami. Innym elementem, który pomógł podjąć decyzję było to, że EDINA bardzo mocno współpracuje z innymi przychodniami specjalistycznymi. W naszym kraju nie ma zbyt wielu przychodni egzotycznych, nie ma tez wielu specjalistów w tej dziedzinie. Mam odczucie, że – po prostu – w grupie siła i z tej siły chcemy skorzystać i się nią jednocześnie dzielić

Reptilio świetnie radziło sobie na rynku – w jaki sposób ocenia Pan obecnie sytuację lecznicy? W czym będzie lepiej funkcjonowała?

Jesteśmy świeżo po przeprowadzce do naszej nowej siedziby. Można spokojnie powiedzieć, że stajemy się powoli jedną z największych lecznic w regionie, a na pewno będziemy jedną z największych w Polsce, która leczy zwierzęta egzotyczne.

Do tej pory pracowaliśmy na powierzchni 170 mkw., obecnie do dyspozycji mamy około 350 mkw. nowoczesnej powierzchni. W nowej lecznicy mamy sześć gabinetów internistycznych, salę USG, trzy sale zabiegowe, izolatkę,  szpital typu open space, a także przestronne, komfortowe zaplecze dla personelu – z aneksem kuchennym i miejscem do odpoczynku.

To duży przeskok, jeśli chodzi o nasze możliwości, dzięki tej zmianie jesteśmy w stanie wprowadzić nowe usługi, których brakuje na rynku. Zrealizowaliśmy także pomysł, który chodził nam po głowie wiele lat – stworzyliśmy pokój pożegnań, czyli osobne pomieszczenie z kanapą, stolikiem, fachową literaturą związaną z żałobą. Proces odchodzenia ukochanego zwierzaka jest dla ich właścicieli bardzo trudny. Zależało nam, by w naszej placówce mieli czas i przestrzeń, by móc właściwie pożegnać swojego pupila. Niewiele jest przychodni weterynaryjnych na Śląsku, które mają w swoich progach takie miejsce.

Natomiast za sprawą nowego sprzętu, który zasili naszą placówkę, będziemy mogli wdrożyć nowe usługi, m.in. lepszą diagnostykę. W EDINIE doceniam także bardzo mocno możliwość wymiany doświadczeń między lecznicami. Stworzenie placówek referencyjnych, postawienie na współpracę zamiast konkurencji.

 

Jak ocenia Pan proces dołączenia do Grupy EDINA, czy był dla Pana satysfakcjonujący?

Samo wejście w struktury EDINY było dla mnie bezproblemowe i przebiegało bez zakłóceń. Dużym wyzwaniem logistycznym była przeprowadzka do nowej siedziby. Zapewne gdybyśmy drugi raz podjęli się takiego wyzwania, chcielibyśmy przeznaczyć na to więcej czasu. Jednak po całym procesie, czuję się już spokojniejszy. Możemy odsapnąć. Mamy sporo wsparcia, choćby w zakresie administracyjnym, marketingowym, czy prawnym.

 

Czy poleciłby Pan dołączenie do Grupy innym młodym lekarzom weterynarii? Co byłoby najlepszym argumentem?

To zależy czego oczekuje dany lekarz weterynarii, w jakim momencie zawodowym się znajduje i jakie ma aspiracje. Dla osób, które szukają rozwoju w pracy, jest to na pewno dobre rozwiązanie. Jeśli właścicieli przychodni widzi swoją lecznicę w przyszłości jako dużą, referencyjną placówkę, to jest to dobry krok. Jeśli chce się rozwijać – swój zakres usług, zespół, kompetencje, wymieniać doświadczenia, to decyzja o dołączeniu do EDINY będzie świetnym posunięciem.

Przejdź do następnej strony

Nasi klienci